Ludzkie oblicze samochodu

DOWIESZ SIĘ: co wpływa na nasze upodobania i decyzje zakupowe, nie tylko w odniesieniu do samochodów, a także poznasz bardzo ciekawe wyniki badań na temat przypisywania przez nas cech ludzkich, przedmiotom martwym.

Dr Sonja Windhager, antropolog z Universität Wien, przeprowadziła bardzo ciekawy eksperyment, którym dowiodła, że przypisujemy samochodom cechy ludzkie, a ich wygląd odbieramy w ten sam sposób, co twarz drugiego człowieka.

Za pomocą kamery eye-tracker rejestrującej mimowolne ruchy gałki ocznej, stwierdzono, że w odbiorze drugiego człowieka najważniejsze znaczenie ma twarz. Konkretnie oczy. Mimo, że zajmują jedynie jedną piątą powierzchni twarzy, to właśnie na nie zwracamy szczególną uwagę. Zatem kiedy kogoś spotykamy, pierw patrzymy mu w oczy, dopiero później wzrok pada na nos i usta.

Badanie Windhanger, w którym udział brało 50 kobiet i mężczyzn między 19 a 36 rokiem życia, dało zaskakujące efekty. Na front samochodu reagujemy dosłownie jak jak na ludzkie oblicze. Nasza uwaga w pierwszym odruchu koncentruje się na reflektorach, które stanowić mają oczy. W dalszej kolejności znajduje się maskownica chłodnicy – nos, dolny wlot powietrza – usta, przednia szyba – czoło i wreszcie boczne lusterka – uszy.

Przypisywanie cech ludzkich martwym przedmiotom mamy w pewnym sensie we krwi. Prehistoryczny człowiek doszukiwał się wszędzie oblicza, ponieważ każde spotkanie z drugą istotą mogło stanowić śmiertelne zagrożenie. Bezpieczniej było zobaczyć “za dużo” niż przeoczyć coś, lub kogoś.

Podobnie jak w przypadku efektu pierwszego wrażenia u ludzi, proporcje i układ poszczególnych elementów frontu samochodu będą wpływać na nasze odczucia i decydować jakie cechy przypiszemy konkretnym modelom aut. W badaniu oceniano ponad 40 samochodów w 19 kategoriach (m.in. płeć, przyjacielskość, różne stany emocjonalne).

Niewielka twarz dziecka charakteryzuje się proporcjonalnie dużym czołem i oczami, które są wyraźne i blisko osadzone. A więc małym samochodom o sporej szybie i zwracających uwagę reflektorach, przypisywać będziemy cechy dziecięce. Są łagodne, skore do zabawy i śmiechu, niepoważne, wiecznie młode, ale niestety również słabe (Mini Cooper, VW Betle, Fiat 500c).

Męskie, silne i dominujące wydawać się nam będą samochody o większej masce (duży nos) i modele nisko zawieszone – to odpowiednik szeroko wysuniętej szczęki, która oznacza u ludzi wysoki poziom testosteronu. Za agresywne odbierzemy te o szerokich mocno wysuniętych na boki reflektorach (efekt przymrużonych oczu) i równie szerokiej, choć niekoniecznie wysokiej szybie (BMW 5, Audi A7, Volvo XC90).

Delikatne, zrównoważone, a nawet uległe będą dla nas te auta, którym przypiszemy cechy pośrednie. Odnosimy wówczas wrażenie, że mają znamiona kobiecości (Peugeot 308, Toyota Auris/Prius).

Dr Windhager jeszcze kilkukrotnie powtórzyła badanie m.in. w Etiopii, gdzie samochody osobowe są rzadkością, nie ma też znaczenia ich marketing i reklama. Mimo różnic kulturowych, wyniki testu były niemal identyczne.

Producenci oczywiście korzystają z naszych skłonności do antropomorfizacji i świadomie wyposażają modele swoich aut w osobowość. To sposób na budowanie więzi z docelowymi klientami i kreowanie niezawodności w przypisanym im sektorze.
Warto o tym pamiętać tworząc wszelkie materiały reklamowe, a szczególnie projektując maskotki, pełniące symboliczne funkcje – takie jak Bibendum – zbudowany z opon ludek Michelin. Niewłaściwe proporcje – zbyt agresywny rozstaw oczu, nadmiernie wysokie czy przesadnie niskie czoło – mogą budzić negatywne emocje, a w konsekwencji wywołać brak zaufania do marki.

Trener, wykładowca psychologii wizerunku i komunikacji. NEUROWIZERUNEK®

NEWSLETTER

Dołącz do grona osób, pragnących świadomie kształtować swój wizerunek. Raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z praktycznymi ciekawostkami, adekwatnymi do czasu i okoliczności.

Dlaczego warto tu być?

Na blogu piszę o tym jak wizerunek - człowieka i marki - wpływa na relacje i sprzedaż. Buduję most między tym co wizualne, a tym, co sobie myśli mózg - często bez naszego świadomego udziału.

Warto tu być, bo oprócz tego, że przestawiam ciekawostki i badania naukowe, wskazuję jak zastosować je w praktyce - w biznesie i życiu prywatnym.

Facebook