Czy można walczyć w pidżamie?

DOWIESZ SIĘ: jaki wpływ ma pidżama na pacjenta przebywającego w szpitalu i zobaczysz przepiękną reklamę społeczną dotyczącą chorych dzieci…

Uniformy personelu medycznego mają realny wpływ na to jak zachowujemy się w obecności lekarzy, pielęgniarek, ratowników. Badań dotyczących wpływu munduru (w rozumieniu ubioru odzwierciedlającego konkretne role społeczne) na zachowanie noszącego go, jak i odbiór społeczny, było przynajmniej kilka. Najpopularniejsze autorstwa Philipa Zimbardo, który dowiódł, że strój oficera wyposaża nas w poczucie władzy i ogranicza sprawczość osób w ubraniach odzwierciedlających niższą warstwę.
Jeszcze kiedyś napiszę szerzej o elementach ubioru dodających nam władzy i autorytetu. Dziś tylko wspominam, mając na celowniku „drugą stronę szpitalnych korytarzy” – pacjentów.

Pomyśl jak działa na pacjenta pidżama.

Pidżama kojarzy nam się ze stanami choroby, kiedy nie mamy sił i czujemy się zależni od innego, zdrowego człowieka. Przez większość dnia śpimy, nie wykonujemy pełnych pasji aktywności. Jesteśmy bierni. Pidżama to również symbol dzieciństwa. Dorośli nakazują o której godzinie gasimy światło, co należy zjeść na obiad i kiedy można się pobawić, lub trzeba odrobić lekcje. Dziecko obowiązuje wiele zasad wprowadzających rutynę dnia. Powinno też być ono posłuszne.

Szpital ogranicza pacjentów nie tylko w wyniku stanów chorobowych oraz zakresu leczenia, któremu muszą poddać swój organizm. To, w jaki sposób wygląda lekarz i pielęgniarka, a jakie są zwyczaje ubioru wśród pacjentów, znacząco wpływa na relacje.

Poruszyłam ten temat podczas warsztatów wizerunku organizowanych dla świeżo upieczonych mam. Szpitalny kaftan, nierzadko wiązany na plecach tuż po urodzeniu dziecka nie dodaje kobiecie ani poczucia bezpieczeństwa, ani siły. Dodatkowo obnaża, krępuje swobodę.
Szpitalne okrycia pełnią oczywiście określone funkcje. Rozumiem je. Mimo wszystko dostrzegam smutny aspekt kojarzenia tego lichego odzienia z ubiorem najniższych, najuboższych, a więc i poddańczych warstw społecznych. Rodem ze średniowiecza.
Tak ubrany pacjent staje się bezradny, pół nagi. Posunęłabym się nawet do stwierdzenia, że ma prawo czuć się ubezwłasnowolnionym. Czy w takich okolicznościach można odnaleźć w sobie siłę do walki z chorobą?
Nie twierdzę oczywiście, że modna kreacja albo elegancki frak są rozwiązaniem. Jestem jednak przekonana, że zakres i poziom dbałości o swoją fizyczność w trudnych chwilach leczenia ma wpływ na morale i samopoczucie. W efekcie wolę walki.

Cieszą akcje organizowane na oddziałach chemioterapii, takie jak lekcje makijażu dla kobiet poważnie dotkniętych fizycznymi skutkami raka. Takich inicjatyw nigdy nie będzie zbyt wiele. Kojarzenie wizażu z pacjentkami, które straciły włosy, mocno schudły i pragną odnaleźć w sobie „tę moc”, jest oczywiste. Warto jednak zwrócić wzrok również w stronę starszych pacjentów. Nie mają w planach randek, nie mają motywacji w postaci dorastających dzieci, poza szpitalem nie czeka na nich nawet stos papierów na biurku w pracy. Nie będę owijała w bawełnę – w szpitalnych warunkach… cóż, chyba rzeczywiście już tylko „pora umierać”…

Zakończę jednak pozytywnych akcentem:

Zachwyciła mnie reklama społeczna dotycząca chorych dzieci. Przypomina, że choroba NIE JEST czekaniem na wyzdrowienie, ale WALKĄ. Przywodzi mi na myśl, aby dzieci w szpitalach nosiły dzielne stroje super bohaterów – Batmana, czarodziejki-wojowniczki. Jestem pewna, że dodałyby im wiele pozytywnej energii.

Trener, wykładowca psychologii wizerunku i komunikacji. NEUROWIZERUNEK®

NEWSLETTER

Dołącz do grona osób, pragnących świadomie kształtować swój wizerunek. Raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z praktycznymi ciekawostkami, adekwatnymi do czasu i okoliczności.

Dlaczego warto tu być?

Na blogu piszę o tym jak wizerunek - człowieka i marki - wpływa na relacje i sprzedaż. Buduję most między tym co wizualne, a tym, co sobie myśli mózg - często bez naszego świadomego udziału.

Warto tu być, bo oprócz tego, że przestawiam ciekawostki i badania naukowe, wskazuję jak zastosować je w praktyce - w biznesie i życiu prywatnym.

Facebook