Historia miłosna ukryta w szafie

Ujrzałaś go w tłumie. Najpierw mignął tylko, przysłaniany przez dzielących Was ludzi. Równym tempem szłaś w jego stronę, chociaż ogarnęła Cię fala gorąca i usłyszałaś bicie własnego serca.

Żadna kobieta nie zebrałaby się do biegu. Nie wypada. Twój półprzytomny wzrok spoczął na jego szerokich ramionach. Wiedziałaś od razu, że teraz możesz czuć się bezpiecznie, że już nigdy nie zmarzniesz. Oto płaszcz idealny.

Dwa rzędy guzików w kolorze espresso będą strzec Twojego delikatnego ciała przed złym wiatrem. Jest jeden, jedyny, niepowtarzalny i do tego w Twoim rozmiarze!

Zerkasz na metkę. Promocja! Czyli trzymasz w dłoniach swoje przeznaczenie, w cenie o 50 proc. niższej! Nogi same kierują się w stronę przymierzalni. Kolejka. I to nie byle jaka.

Trzydzieści lat temu stałaś w podobnej trzymając dla mamy miejsce po drób na kartki, do mięsnego, o piątej rano. Łza wzruszenia, czasy dzieciństwa, zabawy na trzepaku za blokami, piaskownica.

A płaszcz ma kolor piasku właśnie. Głaszczesz dłonią materiał. Pod opuszkami Twoich palców poliester nabiera szlachetności kaszmiru. Bez mierzenia i zbędnych ceregieli sięgasz po portfel: „Zabieram Cię do domu maleńki”.

Fatalne zauroczenie

Od tamtego felernego dnia minęły cztery lata. Nie założyłaś go ani razu. Okazało się, że jest za wąski i jeśli wykonasz jakikolwiek gwałtowny ruch, może pójść szew na plecach. Ale miłość nosi różowe okulary. Uznałaś, że to wszystko Twoja wina. Musisz tylko trochę schudnąć. Jakieś 10 kilo. On jest tego wart. Będzie Twoją motywacją! Gestem niemalże zaręczynowym urwałaś metkę i wraz z rachunkiem wrzuciłaś do kosza na śmieci.

Dziś już wiesz, że było to fatalne zauroczenie. Chwilowa utrata rozumu, wynikająca z niedotlenienia mózgu podczas zakupów w dusznym centrum handlowym.

Płaszcz zamieszkał w Twojej szafie przez zasiedzenie. Przywykłaś do jego widoku i gdy pewnego razu ktoś sugeruje Ci, że może czas się go pozbyć, wpadasz w oburzenie. Przecież kosztował 500 zł, sporo kasy! Zaraz z dumą dodajesz, że upolowałaś go 50 proc. taniej, bo regularna cena to okrągłe tysiąc złotych! Niezła zdobycz, aż żal wyrzucić. Zresztą jeszcze do niego schudniesz, przecież od dwóch dni jesteś na diecie.

Łypią na nas ciuchy

Takich historii miłosnych jest w kobiecych garderobach znacznie więcej. Tkwimy w szponach wyrzutów sumienia i uczuć sentymentalnych. Łypią na nas z wieszaków ciuchy, w które się nie mieścimy, których już nigdy nasze ciało nie doświadczy. Są zbyt piękne, aby je wyeksmitować.

Wiele za nie zapłaciłyśmy. Jeszcze nigdy nie było okazji, aby je założyć i pewnie nigdy nie będzie, ale nikomu ich nie oddasz. Kiedyś to zrobiłaś, podarowałaś jednej takiej czerwoną sukienkę. Zołza do dziś w niej chodzi i błyszczy. A Ty będziesz żałować do końca życia.

Coś wymyślę

Z moich obserwacji wynika, że nowych mieszkańców garderoby nabywamy najczęściej przy okazji. A okazji potrafimy znaleźć sobie wiele. Na przykład wybieramy się na zakupy, aby nagrodzić siebie samą – za zakończone sukcesem projekt, zaliczony na piątkę egzamin. Wtedy decyzje podejmujemy pochopnie, będąc pod wpływem euforii: „Jaka piękna bluzeczka, bluzunia, bluzuczenieczka!

A do czego będzie mi pasowała? Nie wiem! Ale coś wymyślę! A ładnie mi w niej? Nie wiem! Ale ładnemu we wszystkim ładnie!”. Zdarza się też, że wędrujemy do sklepu w poszukiwaniu pocieszenia. Kiedy mamy tradycyjnego doła. Niestety, z kłopotu lub gorszego nastroju nie wyciągnie nas żadna, nawet najpiękniejsza para butów.

Przypomnij sobie, jak z potrzeby zmiany pofarbowałaś włosy lub ścięłaś zapuszczany latami cudny koński ogon. Jak szybko żałowałaś tej decyzji? Rzecz nabyta w drodze depresyjnych zakupów, podobnie jak wizyta u fryzjera jako lek na całe zło świata, niemal na pewno następnego dnia budzić będzie niechęć lub wyrzuty sumienia.

Nuda jak zwykle

Okazja do zakupów to też wesele kuzynki. Nagle potrzebujesz „jakoś się ubrać”. To się dzieje na ostatnią chwilę, ale masz w głowie pomysł, jak będziesz wyglądać. Wtedy poszukiwana sukienka (nie wspominając o dopasowanych do niej butach, torebce, biżuterii, bieliźnie, pończochach i bolerku czy innej narzutce) najzwyczajniej chowa się przed tobą, a w sklepach jak na złość nic nie ma. Z przymusu kupujesz cały zestaw rzeczy, które założysz tylko raz. I oby nigdy więcej.

W neutralnym nastroju

Przepis na zakupy rozsądne, przyjemne i skuteczne jest nieszczególnie skomplikowany. Musisz wiedzieć, czego chcesz, jaki efekt planujesz uzyskać, co jest tobie do tego potrzebne i oczywiście – co już masz, żeby nie powielać rzeczy bez sensu, bo się zmarnują. Najlepsze zakupy robimy z głową. Bez palących potrzeb, w neutralnym nastroju i w przeznaczonym do tego czasie.

Szafa to nie muzeum, ale miejsce użytkowe. Ubieranie się jest jedną z podstawowych potrzeb człowieka. Podobnie jak jedzenie. Czy w lodówce trzymasz serek, który przywiozłaś 2 lata temu z wakacji we Francji, tylko dlatego, że kiedyś był przepyszny, no i kupiony okazjonalnie „dwa w cenie jednego”? Dlaczego? Przecież opakowanie świetnie komponuje się z innymi produktami na półkach lodówki!

Jeśli fantastyczna bluzka w barwne orchidee zalega w Twojej garderobie, nienoszona od niepamiętnych czasów, a Ty nie potrafisz się jej pozbyć, bo markowa, droga, a przede wszystkim cudna – to może opraw ją w ramę i powieś na ścianie? Mniej wyrzutów sumienia, bo masz dla niej zastosowanie. A w szafie znajdzie się miejsce na nowe, może tym razem lepiej przemyślane zakupy.

Trener, wykładowca psychologii wizerunku i komunikacji. NEUROWIZERUNEK®
  • Agnieszka Ostryńska

    Bardzo trafne i ciekawe spojrzenie:)!

NEWSLETTER

Dołącz do grona osób, pragnących świadomie kształtować swój wizerunek. Raz w miesiącu otrzymasz ode mnie list z praktycznymi ciekawostkami, adekwatnymi do czasu i okoliczności.

Dlaczego warto tu być?

Na blogu piszę o tym jak wizerunek - człowieka i marki - wpływa na relacje i sprzedaż. Buduję most między tym co wizualne, a tym, co sobie myśli mózg - często bez naszego świadomego udziału.

Warto tu być, bo oprócz tego, że przestawiam ciekawostki i badania naukowe, wskazuję jak zastosować je w praktyce - w biznesie i życiu prywatnym.

Facebook